|
Witajcie
Na wstępie dziękuję za zainteresowanie moją córeczką, a raczej jej przykrą historią. Jak wielu przyszłych rodziców, również ja wraz z mężem kilka lat temu z wielką nadzieją i radością oczekiwaliśmy narodzin upragnionego dziecka... Lila urodziła się w Dniu Ojca 23 czerwca 2006 roku :). Cieszyliśmy się z mężem ogromnie, była zdrowa, śliczna a po powrocie do domu rosła w oczach i dawała nam radość i szczęście...
Niestety to "szczęście" zostało zmącone w dniu kiedy Lilianka zachorowała na CUKRZYCĘ. Mydlana bańka pękła, a mnie do tej pory dręczy pytanie "dlaczego nam się to przytrafiło...?". Niestety nikt nie potrafi mi na to pytanie odpowiedzieć, jak i na to dlaczego to ja nie zachorowałam tylko moje dziecko...?
Codziennie muszę robić rzeczy, które sprawiają mojej córce ból, ale wiem że muszę je robić, żeby mogła żyć... Wiem.. Nie ja pierwsza i nie ostatnia patrzę na cierpienie swojego dziecka oraz na jego chorobę. Nie ja pierwsza nie potrafię i nie mogę nic zrobić, aby tę sytuację zmienić, bo nie zależy to niestety ode mnie, ale mogę zrobić coś, co kiedyś może jej pomóc... W styczniu 2010 roku utworzyliśmy dla Lilianki subkonto w Fundacji dzieciom "Zdążyć z pomocą". Cukrzyca jest chorobą śmiertelną, więc jeśli kiedyś pojawi się jakieś rozwiązanie, które będzie mogło wyeliminować tę chorobę z jej życia chcemy być na to gotowi...
Zapraszam do zapoznania się z historią Liliany!
|
|